I PREFACJA ADWENTOWA
NR 1 - Dwa przyjścia Chrystusa
,,Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie, Panie, Ojcze, święty, wszechmogący, wieczny Boże, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił Twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia. On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których, czuwając, z ufnością oczekujemy. Dlatego z Aniołami i Archaniołami, i z wszystkimi chórami niebios głosimy Twoją chwałę, razem z nimi wołając: Święty, Święty, Święty…”
Adwent nie jest jedynie „oczekiwaniem na Boże Narodzenie”. W sensie liturgicznym i teologicznym jest czasem między historią a wiecznością, między tym, co już się dokonało, a tym, co jeszcze się wypełni. To czas głębokiego napięcia duchowego: Chrystus już przyszedł, a jednocześnie ma jeszcze przyjść. Pierwsza prefacja adwentowa ujmuje ten paradoks w sposób niezwykle syntetyczny: mówi o dwóch przyjściach Chrystusa, pierwszym w ludzkiej naturze i drugim w chwale. Cała duchowość Adwentu rodzi się właśnie pomiędzy tymi dwoma momentami. Kościół, wypowiadając tę prefację, staje się jak oblubienica, która już spotkała Oblubieńca, ale nadal za Nim tęskni. To napięcie nie jest źródłem niepokoju, lecz nadziei.
„Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe… abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie”. Wstęp prefacji przypomina o najbardziej podstawowej postawie Adwentu: wdzięczności. Zanim człowiek zacznie prosić, zanim zacznie oczekiwać, Kościół każe mu dziękować. Dziękować za to, co już się dokonało, za pierwszy przyjście Chrystusa i za wierność Boga wobec swojej obietnicy. Adwent nie jest więc tylko czasem tęsknoty, ale także czasem głębokiego uwielbienia. Kościół patrzy wstecz na wypełnienie się „odwiecznego postanowienia” Boga i uznaje, że całe dzieje zbawienia były prowadzone Jego ręką. Słowa „zawsze i wszędzie” podkreślają, że oczekiwanie na przyjście Pana nie jest ograniczone do wyznaczonego okresu w roku. Całe życie chrześcijanina staje się Adwentem, nieustannym zwróceniem ku Chrystusowi.
„On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił Twoje odwieczne postanowienie…”. Ta linijka przenosi nas do samego serca tajemnicy Wcielenia. Chrystus, Syn Boży, przyszedł w „ludzkiej naturze”. To nie jest tylko wydarzenie z przeszłości. To akt, który na zawsze zmienił relację Boga ze światem. Bóg nie pozostał odległy. Przyjął ludzkie ciało, ludzką historię, ludzką kruchość. W ten sposób całe człowieczeństwo zostało dotknięte i przeniknięte obecnością Boga. Prefacja mówi, że w tym wydarzeniu spełniło się „odwieczne postanowienie” Ojca. Wcielenie było odwiecznym planem miłości. Bóg od zawsze pragnął być tak blisko człowieka, by stać się jednym z nas. Adwent otwiera oczy na tę zadziwiającą prawdę: Bóg jest wierny swoim planom. A skoro był wierny w przeszłości, będzie wierny także w przyszłości.
„… a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia”. Pierwsze przyjście Chrystusa nie było jedynie przyjściem, aby zamieszkać pośród nas. Było ono otwarciem drogi. Drogą, którą sam Chrystus jest. On nie tylko wskazał kierunek ku Ojcu, ale sam stał się drogą zbawienia. W Nim natura ludzka zostaje na nowo włączona w życie Boże. To On otwiera to, co było zamknięte przez grzech: komunię z Ojcem, dostęp do życia wiecznego. W tej perspektywie Adwent nie jest jedynie wspomnieniem wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. Jest to czas, w którym wierzący uświadamia sobie na nowo: droga jest już otwarta. Nie trzeba już szukać innych przejść, innych zbawców, innych bram. Chrystus jest Bramą i Drogą.
„On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały…”. Tu następuje wyraźne przesunięcie perspektywy. Od wspomnienia przeszłego wydarzenia prefacja przechodzi do przyszłości, do paruzji, powtórnego przyjścia Chrystusa. Jest to przyjście całkowicie inne niż to pierwsze. W Betlejem przyszedł w pokorze, ubóstwie i ukryciu. Przy końcu czasów przyjdzie w chwale, w majestacie, jako Pan historii i świata. To oczekiwanie nie jest lękiem przed sądem, ale nadzieją spotkania. Prefacja nie używa języka grozy, lecz obietnicy: Chrystus przyjdzie, aby „udzielić obiecanych darów”. Adwent uczy więc wierzącego, by żył w postawie otwartości na przyszłość Boga, który dopiero ma się w pełni objawić.
„…aby nam udzielić obiecanych darów, których, czuwając, z ufnością oczekujemy”. Czuwanie jest kluczowym słowem Adwentu. Nie jest to czuwanie pełne napięcia czy strachu, ale czuwanie pełne nadziei i zaufania. Kościół oczekuje darów, które już zostały obiecane. A skoro zostały obiecane przez Boga, muszą zostać spełnione. To buduje w sercu chrześcijanina postawę głębokiego zawierzenia. Czuwanie ma wymiar duchowy: to gotowość serca, uwaga skierowana ku Bogu, wyrwanie się z duchowej senności. To zaproszenie, by każdy dzień przeżywać tak, jakby Pan miał przyjść właśnie dziś. Adwentowe czuwanie jest więc formą miłości, miłości, która nie zasypia.
„Dlatego z Aniołami i Archaniołami… głosimy Twoją chwałę…”. Ostatnia część prefacji przenosi modlitwę Kościoła na poziom niebieski. Liturgia na ziemi łączy się z liturgią w niebie. Aniołowie, którzy ogłosili narodzenie Chrystusa pasterzom, teraz razem z Kościołem wyśpiewują: „Święty, Święty, Święty”. To pokazuje, że Adwent nie jest tylko czasem ziemskim. Jest on wpisany w wieczny hymn uwielbienia, który trwa w niebie. Kościół nie tylko czeka na Chrystusa, ale już teraz oddaje Mu chwałę jako Temu, który przychodzi. W Eucharystii przyszłość (paruzja) i przeszłość (Wcielenie) spotykają się w teraźniejszości Boga. Chrześcijanin staje się człowiekiem Adwentu: kimś, kto żyje pomiędzy obietnicą a spełnieniem, pomiędzy już a jeszcze nie, ale zawsze z oczami zwróconymi ku Chrystusowi. Adwent to czas obecności Boga, który już przyszedł i który przychodzi każdego dnia aż do dnia, w którym przyjdzie w chwale.

