Adwent był oczekiwaniem
Czasem głębszej pracy nad własnym sercem
Radosnym czuwaniem
By spotkać Pana
Każdy dzień zbliżał nas do tej nocy,
Która w oczach świata niczym się nie wyróżniała
Jednak jej cisza zapowiadała największy cud
Tej oto nocy
Niedaleko Betlejem
W ubogiej stajence
Przyszedł na świat Król
Przyszedł zapowiadany Mesjasz
Jednak nie w chwale
Nie w majestacie
Lecz w ciszy i prostocie
Bóg nie odpowiedział na ludzkie oczekiwania
Wszedł na świat po cichu, nie zauważony
Bo przyszedł spełnić swoją wolę
Leży zatem w żłobie małe Dziecko
Przed którym pasterze się kłaniają
A Mędrcy adorują
Maryja z Józefem wpatrują się z miłością
Bo wiedzą, że to nie zwykłe Dziecko
Że to Ten, który przyszedł ogień rzucić na ziemię
Cicha ta noc, jakże święta ta noc
Pełna tajemnicy i niebiańskiej miłości
W której nie potrzeba już nic
Bo On jest na wyciągnięcie ręki
Ten żłób pozostanie już z nami
Lecz nie będzie zwykłą pamiątką
Raczej ciągłym wezwaniem
By swoje życie uczynić
Miejscem narodzin Miłości.

