W biegu

Radujmy się w Panu

Blog

W biegu

Byłem dziś u spowiedzi świętej. Nie piszę tego dlatego, żeby się chwalić. To jest nasza ,,codzienna” katolicka rzeczywistość. Trzeba troszczyć się o swoją duszę także, korzystając z łaski miłosierdzia Bożego. Ale nie o spowiedzi dziś chciałbym pisać. Bardziej chciałbym zwrócić uwagę na to w jak wielkim pędzie dziś żyjemy i jak bardzo potrzebujemy chwil zatrzymania. Dla mnie takim zatrzymaniem była dzisiejsza spowiedź i poprzedzający ją rachunek sumienia.

I wiecie, doświadczyłem dziś czegoś dla mnie ważnego. Przypomniałem sobie bowiem, co nas, ludzi wierzących, najbardziej uskrzydla, popycha w ramiona Jezusa. Oczywiście Eucharystia wraz ze wszystkimi sakramentami są na pierwszym miejscu. Ale tak na co dzień, tak w tym całym życiowym pędzie istnieje coś jeszcze, co sprawia, że chce nam się szukać Boga, chce nam się ,,tracić” nasz czas na sprawy duchowe.

Tym czymś jest pragnienie. Pragnienie to ten moment, kiedy otwiera się serce i aż się rwie żeby być blisko Jezusa. To te momenty, kiedy chciałoby się złapać Go i wtulić się w Niego najmocniej jak potrafimy. To pragnienie sprawia, że cokolwiek się dzieje, my wiemy do Kogo pójść, Kto może nam pomóc.

Pragnienie Jezusa jest takim wewnętrznym wołaniem, żeby swoją codzienność przeżywać w przyjaźni z Nim. To jest rzeczywistość mobilizująca do przemiany i nawrócenia. Dzięki temu, przychodzi taka siła i odwaga, by znów zawierzyć wszystko Jezusowi. To pragnienie wzmaga się im bardziej żyjesz w łasce. Ale z drugiej strony, gdy przychodzą różne trudności jest nadzieją, że będzie lepiej, że nie jesteśmy w tym wszystkim sami.

Dla mnie pragnienie Jezusa, które rodzi się w sercu jest takim kopniakiem do tego, by pracować nad sobą i zmieniać swoją rzeczywistość dla Niego. Jest mobilizacją do działania, do nieustannego życia w łasce. Dziś dziękuję Bogu, że przez dar spowiedzi mi o tym przypomniał i pokazał, że tak jak On pragnie każdego z nas, tak i my powinniśmy nieustannie pragnąć Jego obecności. Ta bowiem obecność, sprawia, że można góry przenosić. A przecież ostatecznym celem naszego życia jest zjednoczenie z Nim w wieczności, dlatego tym bardziej już tu na ziemi trzeba nam żyć miłością!

fot. Asia Popławska 

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM