Przychodzi taki czas, kiedy powiedzieć ,,dziękuję” to za mało. Bo wiesz dobrze, że w sercu nosisz tak wiele spraw, tak wielu ludzi i tak wiele różnych wspomnień, że wdzięczność okazuje się tego wszystkiego nie ogarniać. Ale czy może być coś więcej niż wdzięczność? No, czytając świętego Pawła możemy zobaczyć, że największa jest miłość, miłość rozumiana jako stan życia człowieka, jako przestrzeń, w której człowiek rzeczywiście jest człowiekiem, gdy doświadczamy jego godności i piękna.
Co mnie skłania dziś do takiego stwierdzenia? A no życie…, mam dziś taki szczególny dzień, kiedy wspominam, myślę o ludziach mi bliskich, o tych, których spotkałem i spotykam na swojej drodze, o tym co udało się zrobić i marzę o przyszłości. Ta dzisiejsza wdzięczność przeradzająca się w miłość nasuwa mi na myśl refleksję o życiu.
Życie to dar, cud, coś czego nie da się wyjaśnić konkretnym argumentem i zamknąć w kilka definicji. Oczywiście można próbować, ale wtedy tak naprawdę ,,zamkniemy” ten dar tylko w sferze teorii. A po co ograniczać wyobraźnię?
Kiedy myślę o życiu – a robię to bardzo często – widzę, że jest to tak naprawdę zaproszenie do niezwykłej przygody. Ktoś je nam dał, Ktoś dał nam tchnienie, ale to od nas samych i od naszych decyzji zależy jako ono będzie wyglądało. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z nas musi na co dzień borykać się z różnymi problemami, chorobą, cierpieniem, kryzysami, które mogą nas przygniatać, a czasem nawet pokonywać. I dlatego nie chciałbym, aby moja refleksja była odebrana jako wywyższanie się, lecz jako jedną z wielu wizji tego czym nasze ziemskie życie jest i jak ja je odbieram.
Moje życie też nie jest wolne od trudu, ale mimo wszystko traktuję życie jako coś dużo głębszego, nieraz przerastającego moje wyobrażenia. To jest taka niekończąca się sztuka teatralna, która czasem jest przybijającym dramatem, a czasem ubogacającą komedią. Tak czy tak widzę życie jako przestrzeń do nauczenia się czym jest dobro, prawda i piękno. Widzę je jako podróż, podczas której smakując każdy moment można zachwycić się wiecznością.
Żyję na co dzień kilkoma dla mnie ważnymi zasadami, które pomagają mi odkrywać ciągle na nowo piękno życia:
- Po każdej burzy wychodzi słońce – każdy trud jest po coś, ale dobrze przeżyty może doprowadzić mnie do odkrycia dobra.
- Nie chcę w życiu niczego żałować – nie chcę, kiedyś mieć wyrzutów sumienia, że mogłem coś zrobić, a tego nie zrobiłem.
- Jeśli chcę być święty muszę umieć marzyć, muszę myśleć inaczej niż świat.
- Każdy pomysł jest wart realizacji, bo dopiero wtedy odkryjesz, czy miałeś go zrealizować czy nie.
- Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie – to ty musisz być zmianą, jaką chciałbyś ujrzeć w świecie.
- Nie zatrzymuj się, tylko brak odwagi powoduje, że nie możesz iść do przodu.
I tak pewnie mógłbym pisać w nieskończoność, ale chyba nie pora na to. Dziś wdzięczność i miłość – za życie, za tych, którzy mi je przekazali, za bliskich i ludzi z mojej życiowej drogi, za to wszystko co się udało i za wszystko co otrzymałem. Wdzięczność i miłość, za odkrywanie, że nasze pielgrzymowanie po tej ziemi jest czymś więcej niż nam się to wydaje. Wdzięczność i miłość za moje miejsce i życiowe szczęście i za każdy znak, który powoduje, że chce się żyć mocniej, wyraźniej i szerzej.

