Cisza dziś zalega ziemię
Mimo zamętu i hałasu świata.
Coś dokonuje się po cichu
Może to właśnie zbawienie świata?
Trwam dziś przy Tobie
Rozpamiętując Twą mękę
Pragnąc dotknąć twych ran
Obmyć się w twej krwi
By znaleźć tutaj zgładzenie swoich win
Ukojeniem jest dla mnie Twoja ofiara
Tak trudna i bolesna naraz
Ale potrzebna i życiodajna
Jak deszcz co nawadnia ziemię.
Mimo, że cierpisz i oddajesz ducha
Wciąż myślisz o grzesznym człowieku
Jako ostatnie tchnienie
Dajesz mi krzyż jako pociechę
Odtąd będzie on moim znakiem
Towarzyszem codziennych trosk
Wezwaniem do głębszej miłości
I strażnikiem czystości serc
Dlatego Panie, patrzący z tego drzewa
Odnawiając istnienie świata
Odnów także moją odwagę
Bym wzrastał w pewności Ciebie
Bym w Twoje imię wszystko zwyciężał
Bym z Tobą pokonywał ten świat
Bo trwając tylko w jedności z Tobą
Wejdę do wieczności tej upragnionej
Gdzie staniemy twarzą w twarz.
To spotkanie będzie cudowne
Lepszego nigdzie nie będzie
Bo kto pójdzie za Tobą
Szczęście prawdziwe osiągnie.

