20 lipca. Niby zwykły dzień. Jak każdy inny. Pełen pracy, obowiązków, codziennej troski. Ale jednak jakiś inny. Ma to bowiem związek z pewną ważną postacią. Otóż w kalendarzu Kościoła, ten dzień uważany jest za wspomnienie proroka Eliasza. To niezwykły człowiek.
Patrząc na proroka Eliasza, łatwo zachwycić się jego wielkimi czynami. Ogień spadający z nieba na górze Karmel, modlitwa zatrzymująca deszcz, wskrzeszenie syna wdowy, ognisty rydwan, wszystko to sprawia, że jawi się jako człowiek niezwykły, niemal niedostępny dla zwykłego wierzącego. A jednak największym cudem w jego życiu nie był ogień. Było nim spotkanie z Bogiem wtedy, gdy zabrakło już sił.
Eliasz jest prorokiem gorliwości. Jego imię, które oznacza: „Jahwe jest moim Bogiem”, nie jest tylko wyznaniem wiary, ale programem całego życia. Nie godzi się na kompromis ze złem, nie milczy wobec niesprawiedliwości, nie boi się stanąć samotnie przeciw królowi i setkom proroków Baala. Pokazuje, że wiara nie polega na dostosowywaniu się do świata, lecz na wierności Bogu nawet wtedy, gdy większość wybiera inną drogę.
Jednocześnie Biblia nie ukrywa jego słabości. Po największym zwycięstwie przychodzi największy kryzys. Po Karmelu następuje pustynia. Po owacjach tłumu przychodzi samotność. Eliasz ucieka i siada pod janowcem. Staje się niezwykle bliski każdemu człowiekowi, który choć raz poczuł się zmęczony, niezrozumiany lub bezsilny.
Najpiękniejsze jest jednak to, jak odpowiada Bóg. Nie wyrzuca Eliaszowi braku wiary. Nie stawia mu zarzutów. Najpierw pozwala mu odpocząć. Posyła anioła z chlebem i wodą. Uczy, że człowiek wyczerpany potrzebuje najpierw odzyskać siły, zanim usłyszy nowe zadanie. To niezwykle ważna lekcja duchowa: Bóg troszczy się nie tylko o duszę człowieka, ale również o jego ciało, emocje i zmęczenie.
Dopiero później Eliasz dociera na Horeb. Tam spodziewa się Boga w wichurze, trzęsieniu ziemi i ogniu. Tymczasem Pan objawia się w „szmerze łagodnego powiewu”. Prorok, który wcześniej doświadczał spektakularnych znaków, odkrywa, że największa moc Boga objawia się w ciszy. To jedna z najgłębszych prawd całego Pisma Świętego. Bóg nie zawsze przemawia przez wydarzenia niezwykłe. Częściej przemawia do serca, które nauczyło się milczeć.
Historia Eliasza pokazuje również, że żadna misja nie jest wyłączną własnością jednego człowieka. Przed odejściem prorok przekazuje swój płaszcz Elizeuszowi. W ten sposób uczy pokory. Dzieło Boga trwa dalej, nawet gdy kończy się nasze życie lub nasza posługa. Człowiek jest sługą misji, nigdy jej właścicielem.
Eliasz pozostaje więc prorokiem wszystkich czasów. Uczy odwagi w obronie prawdy, wierności wobec Boga, troski o sprawiedliwość i wytrwałości w modlitwie. Ale przede wszystkim przypomina, że nawet największy święty potrzebuje odpoczynku, pokarmu, ciszy i Bożej czułości. To właśnie pod janowcem i na Horebie objawia się pełnia jego świętości. Nie dlatego, że jest silny, lecz dlatego, że pozwala Bogu podnieść się ze swojej słabości.
Może właśnie dlatego Eliasz do dziś fascynuje ludzi. Nie jest bohaterem pozbawionym lęku. Jest człowiekiem, który całym sercem uwierzył, że warto żyć przed obliczem Boga. A kiedy zabrakło mu sił, odkrył, że Bóg pozostał wierny. I to jest największe przesłanie jego życia, nie potęga proroka, lecz wierność Boga wobec człowieka.

