Po tajemnicach radosnych w kolejności chronologicznej występują tajemnice światła, które zostały dołączone do modlitwy różańcowej przez św. Jana Pawła II. Opowiadają one o najważniejszych wydarzeniach związanych z publiczną działalnością Jezusa.
Pierwsza z nich odwołuje do wydarzenia znad Jordanu. Jezus wraz z uczniami udał się nad Jordan i tam poprosił Jana Chrzciciela o to, by udzielił Mu chrztu. Tutaj trzeba zaznaczyć, że chrzest, który udzielał w tamtym czasie Jan, nie jest tym samym, który otrzymał każdy z nas w Kościele.
Chrzest janowy był wezwaniem do pokuty i nawrócenia, do wyrzeczenia się zła, odrzucenia grzechu i wejścia na nową drogę życia. Miał być taki początkiem przemiany człowieka. Chrzest, który udzielany jest w Kościele też z jednej strony jest przebaczeniem grzechów, zwłaszcza zgładzeniem grzechu pierworodnego, ale z drugiej strony, co najważniejsze, jest włączeniem we wspólnotę Kościoła, uczynieniem człowieka dzieckiem Bożym, wprowadzeniem w życie sakramentalne i otwarciem ścieżki kroczenia za Jezusem do Królestwa Niebieskiego. Ten chrzest został ustanowiony dopiero przez Jezusa.
Jezus przychodząc do Jana nad Jordan wcale nie musiał przyjmować chrztu, ponieważ był bez grzechu, nie potrzebował nawrócenia i dlatego Jan nie chciał początkowo udzielić Mu tej modlitwy. Jednak po namowie dokonał nad Jezusem chrztu i jak się okazało był to moment objawienia całej Trójcy Świętej. W wodach Jordanu był zanurzony Jezus, nad Jego głową pojawiła się gołębica, czyli symbol Ducha Świętego, a z Nieba był słyszalny głos Boga Ojca, mówiący: ,,To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”.
To wydarzenie wywołało liczne pytania wśród zgromadzonego ludu. Ale stało się z jednej strony ukazaniem Jezusa jako prawdziwego Mesjasza, posłanego by zbawić świat, a z drugiej strony pewną zapowiedzią tego, co będzie dokonywać się w Kościele, który założy.
Chrzest Jezusa przypominam nam o tym, że Jezus jest prawdziwie Bogiem i prawdziwie człowiekiem. Przypomina, że to w Nim jest nasze oczyszczenie i nadzieja naszego zbawienia. Dlatego i my nie bójmy się szukać naszych Janów, którzy pomogą nam oczyszczać nasze dusze i dążyć za Jezusem.

